środa, 16 maja 2018

Islandia cz.2

     Przed Wami kolejna część mojej wycieczki na Islandię. Relację z pierwszych dwóch dni  wyjazdu możecie przeczytać tutaj, teraz czas na kolejne dwa dni.


Dettifoss



     W kolejny dzień pogoda nie była już po naszej stronie (przynajmniej tak wyglądało to na początku). Było zdecydowanie zimniej, padał śnieg z deszczem, wiało, a niebo spowite było przez gęste chmury. W takich warunkach Islandia też ma swój urok, ale zdecydowanie ciężej się wysiada z samochodu ;-)
Podróż zaczęliśmy od udania się w stronę kolejnego wodospadu- Dettifoss.
Niestety szarość, wiatr i mocno zacinający deszcz ze śniegiem nie pozwolił nam dostrzec piękna tego miejsca. Powiem szczerze- uciekliśmy dalej :-/

Dettifos
Dettifos

.


Hverir



     Kolejnym islandzkim cudem, które odwiedziliśmy tego dnia był Hverir. Hverir to ogromne, geotermalne pole, które dostarcza wrażeń wizualnych, dźwiękowych i niewątpliwie zapachowych. Szczeliny i najróżniejsze formacje skalne, wszystko spowite kłębami dymu i pary, syczące, gorące. A do tego niesamowicie intensywny zapach siarki, lub jak ktoś mógłby powiedzieć "zgniłych jajek". Mnie zapach absolutnie nie przeszkadzał, natomiast część naszej grupy w ogóle nie była w stanie wyjść z samochodu :-) Zapach jest tak intensywny, że jeszcze długo potem ubranie i włosy "pachniały" siarką.




Szkoda, że i w tym miejscu pogoda się nam nie udała, wszystko wyglądało szaro i smutno. Oczywiście robiło niesamowite wrażenie, ale przy takiej pogodzie, jeżeli nie jest się dobrym fotografem ciężko jest ująć urok i specyfikę tego miejsca na zdjęciach. Niestety moje zdjęcia z Hverir do niczego się nie nadają, posiłkuję się więc filmem z Youtube.



Goðafoss




     Po tym zimnych przygodach wyruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku północy. Tego dnia mieliśmy zaplanowane luźniejsze popołudnie i trochę odpoczynku. Nocleg zaplanowaliśmy w guesthousie tuż przy wodospadzie Goðafoss. Pogoda postanowiła nam wynagrodzić swoje wcześniejsze humory i popołudnie było słoneczne i ciepłe.

Islandia
tutaj mieszkaliśmy

Tego dnia rsztę popołudnia i wieczoru spędziliśmy na spacerowaniu wokół przepiękenego wodospadu Goðafoss. Nazwa Goðafoss oznacza "wodospad bogów" i wzięła się stąd, że gdy Islandia przyjęła chrześcijaństwo do tego właśnie wodospadu wrzucono figurki nordyckich bóstw.

wodospad tęcza Islandia
wodospad Goðafoss

wodospady Islandii
wodospad Goðafoss



Fossholl Guesthouse, w  którym się zatrzymaliśmy był raczej skromnym miejscem noclegowym, ale lepszego miejsca na jego lokalizację nie można sobie było wymarzyć. Dodatkowo w cenie było śniadanie, na które właścicielka domu podawała bardzo wiele produktów domowej produkcji. Moje serce podbił ciemny chleb (przypominający pumpernikiel), dżemy i zapach domowej szarlotki- znowu na myśl przyszły mi czasy, gdy mieszkałam w Norwegii.




Rejs w poszukiwaniu wielorybów



     To była przygoda, na którą czekałam bardzo długo! Raz, że chciałam zobaczyć te przepiękne zwierzęta jakimi są wieloryby. Dwa: do tej pory miałam okazję pływać po morzu wyższych, letnich temperaturach, a teraz czekały mnie warunki raczej zimowe. Sam rejs więc był już ogromną frajdą.

Postanowiliśmy wypłynąć z północy Islandii, ze znanego, "wielorybiego" miasteczka Husavik. (około 30 minut drogi od naszego noclegu). Wybraliśmy rejs z Gentle Giants Whale Watching







Osobiście nie mam choroby morskiej i bardzo lubię pływać po morzu, bałam się jedynie tego, że mogę zmarznąć. Ubrałam się więc bardzo ciepło, dodatkowo na łódce dostaliśmy specjalne kombinezony. Chyba wyglądałyśmy w nich całkiem spoko :-)))))


Islandia
płyniemy!










    Rejs trwał 3 godziny i był wspaniałym przeżyciem. Udało nam się zobaczyć kilka wielorybów humbaków, które zrobiły dla nas całkiem miły pokaz machania płatwami. Wrażenie i wspomnienia niesamowite! Nie wiem czy faktycznie udała nam się pogoda, czy byłam tak podekscytowana, ale kompletnie nie czułam zimna!
Poza wielorybami udało się nam wypatrzyć sporo maskonurów, które leniwie unosiły się na falach. Maskonury są islandzkim przysmakiem, ale z sympatii do tych ptaków, chyba nie miałabym ochoty ich kosztować.

rejs wieloryby Islandia




Islandia


oglądanie wielorybów na islandii


    Po zakończonym rejsie udaliśmy się do lokalnej knajpki bo głód już mocno zaczął się dawać we znaki. Nadmienię jeszcze, że podczas wyjazdu stołowaliśmy się w knajpkach, część posiłków gotowaliśmy sami (w wynajmowanych mieszkaniach), a część stanowiło jedzenie turystyczne (mieliśmy ze sobą kuchenkę gazową). W Husavik zdecydowaliśmy się odwiedzić restaurację specjalizującą się w daniach rybnych. Ja koniecznie musiałam skosztować zupy rybnej, bo o taką, prawdziwą w Polsce ciężko. I nie zawiodłam się, była pyyyyyycha!


pikantna zupa rybna w restauracji Naustið w Husavik


Informacje praktyczne dotyczące rejsu:
Cena rejsu to ok. 10000 ISK czyli około 300 zł. W zasadzie wszystkie firmy w Husavik oferują wycieczki w tych samych cenach, dlatego nie trzeba specjalnie szukać alternatyw w internecie. Różnica polega jedynie na różnych godzinach rejsu. Wycieczka mniejszą łodzią motorową jest dwa razy droższa, ale znowu cena w różnych firmach jest zbliżona. Rejs trwa trzy godziny, a oferowana w cenie gorąca czekolada i słodka bułeczka serwowane są w drodze powrotnej, dlatego warto spakować ze sobą wodę, termos z herbatą i coś do przegryzienia. Na rejs koniecznie trzeba ubrać się ciepło. Proponuję ubrać się tak, żeby się nam wydawało, że już będzie ok po czym...dołożyć jeszcze warstwę. Na łódce otrzymuje się specjalne kombinezony, ale na morzu serio może być bardzo zimno. Proponuję też wysmarować twarz kremem z dobrym filtrem i zabrać coś wodoodpornego na telefon i aparat.
A i zapomniałabym- rejs koniecznie trzeba zarezerwować wcześniej (nam wystarczyły 2 dni, ale w sezonie może być gorzej).






Glaumbaer  


   Na trasie do kolejnego noclegu odwiedziliśmy jeszcze staro islandzką farmę Glaumbaer. Jest to zespół zachowanych starych budynków w tradycyjnym, panującym dawniej na Islandii, stylu.










    Po odwiedzinach w tym uroczym miejscu ruszyliśmy w kierunku hotelu, gdzie mieliśmy się zatrzymać na noc. O tej porze roku, na północy Islandii noce są już dość jasne. Przyznam się szczerze, że osobiście uwielbiam ten klimat, ale moi towarzysze mieli problem z zaśnięciem :-) Po drodze pogoda po raz kolejny zmieniła zdanie i tym razem przyszła konkretna zima.






Dodam jeszcze, że o tej porze roku, na północy Islandii jest baaaardzo jasno. Osobiście chodząc spać o 10, budząc się o 6 rano i wstając w nocy no wiecie do łazienki, nie miałam okazji do zobaczenia ciemności :-)


Kolejny nocleg w okolicach Staðar
Zobacz nasz nocleg


Ciąg dalszy oczywiście nastąpi :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz