niedziela, 22 października 2017

Norwegia- mini fotorelacja


 Tydzień temu jesień i zima, dziś rano jeszcze gorące, kanaryjskie lato, a teraz za oknem znowu Kraków i polska jesień (dziś akurat ta raczej nostalgiczna, mglista i deszczowa). Jakie to niesamowite ile może zmienić kilka godzin w samolocie...


Jak dobrze wiecie kiedyś dzieliłam swoje życie pomiędzy Krakowem, a małą, norweską wioską. Dziś w Norwegii bywam tylko kilka razy w roku, na krótkie wypady, ale mimo wszystko nadal jest to mój drogi dom <3





Żeby dostać się do mojego domku muszę zwykle dolecieć do Trondheim, następnie spędzić ponad 2 godziny w pociągu do miejscowości Grong (mojej najbliższej stacji kolejowej), a stamtąd czeka mnie jeszcze 1,5 godziny jazdy samochodem przez góry, które zimą, przy brzydkiej pogodzie są zamykane. Taki psikus :-)




Piesze wędrówki to coś co naprawdę kocham. Dużą część okolicy pokrywa tutaj Park Narodowy Lierne. W norweskim parku narodowym nie ma szlaków turystycznych, a jego wielkość i specyficzne, pofałdowane ukształtowanie terenu wymusza znajomość topografii i przynajmniej podstawowe zasady poruszania się w terenie. Trzeba być przygotowanych na dramatyczne zmiany pogody, brak zasięgu telefonicznego oraz to, że przez kilkadziesiąt kilometrów marszu można nie spotkać innego człowieka. W parku narodowym dozwolone jest biwakowanie, trzeba jedynie pozostawić po sobie porządek i nienaruszoną przyrodę.





Magiczne widoki nad jeziorem. W okolicy do, której jeżdżę jest ogromna ilość jezior, a niektóre z nich są całkiem sporych rozmiarów. Występuje w nich bardzo duża ilość pstrągów, dlatego łowienie ryb to jedno z moich ulubionych zajęć.




Uwielbiam kąpiele w lodowato zimnej wodzie. Długie sesje w saunie przeplatam pływaniem w jeziorze i odpoczynkiem nad jego brzegiem. Jesienią i zimą robię to zazwyczaj po zmroku (w lecie jest jasno praktycznie non stop). Uczucie gdy stoi się nad jeziorem, którego brzegi zamarzają, a skóra wręcz pali od napływu gorąca (po takiej kąpieli ciepła krew z wnętrza ciała uderza prosto pod lodowato zimną od wody skórę). Magi dodaje blask księżyca i totalna cisza.
sweter: wzór Nancy, Sandnesgarn







Norwegowie uwielbiają hytte czyli drewniane domki "letniskowe", które wykorzystują zazwyczaj cało rocznie. Domki są zarówno bardzo proste, wręcz spartańskie, jak i bardzo duże i luksusowe. Są też i takie, które są pozostałymi lub przebudowanymi chatkami pasterskimi. Chatka, w której ja spędzałam kilka dni w górach,  jest właśnie taką starą, chatką pasterską. Ogrzewana jest piecem na drewno, w kuchni znajduje się jedynie mała kuchenka gazowa, zamiast toalety jest zwykły wychodek. Nie ma łazienki, ale jej funkcje spełnia wolnostojąca, opalana drewnem sauna. W piecu saunowym można podgrzać duże ilości wody i spokojnie zażyć tam ciepłej kąpieli.





Na szczytach gór, pomimo że nie należą do najwyższych, zagościła już zima.



Las posiada niezwykle bogatą i grubą ściółkę. Chodzenie po niej przypomina stąpanie po poduszkach . 



Kilkugodzinne siedzenie na stanowisku do polowania może mocno dać w kość, szczególnie, gdy temperatura spada, zaczyna padać lub sypać śniegiem. Ciepłe ubranie, rozpalenie niewielkiego ogniska i gorąca herbata są konieczne.




Renifery biegają po górach mniejszymi i większymi stadami. W tym rejonie Norwegii renifery wbrew pozorom nie żyją na wolności, są własnością Lapończyków i są przez nich hodowane. Biegają wolno po górach, do czasu gdy jest tam wystarczająca ilość pokarmu. Na czas zimy są sprowadzane do wioski. Renifery są wykorzystywane na mięso oraz skóry.





Kalosze zamiast butów trekkingowych?  Bagna i mokradla sprawiaja, ze kalosze to moga okazac sie bardzo przydatne. Jak wspominalam nie ma tutaj szlakow turystycznych dlatego moze sie okazac, ze nagle mmy przed soba rzeke i jedyne co mozemy zrobic to poszukac najdogodniejszego miejsca do jej przekroczenia- woda moze byc rwaca i wcale nieplytka. 




W górach już zima. Jeszcze 2-3  tygodnie i pewnie zawita do dolin.



Kurki- złoto lasu. Jest ich tu bardzo dużo i poza rydzami są jedynymi grzybami zbieranymi przez miejscowych. Inne grzyby (a jest ich tu bardzo dużo), maślaki, kozaki, borowiki nie są zbierane i traktowane są jako gorszy gatunek.





Mały drewniany domek w lesie, nad brzegiem jeziora. A co w środku? Sauna, prawdziwa, pachnąca ogrzewana piecem na drewno sauna. Bez prądu, wieczorem oświetlana światłem świec. W specjalnej komorze przy piecu można podgrzać wodę dzięki czemu sauna pełni też funkcję łazienki. Z sauny może wejść prawie prosto do jeziora, a zimą...do śniegu :-)



Zachód słońca nad górami :-) Po przekroczeniu równonocy jesiennej dzień zaczyna się drastycznie skracać i staje się o wiele krótszy niż w Polsce. W okolicach przesilenia zimowego słońce unosi się niewiele nad horyzont i spędzając dzień w pracy czy na innych zajęciach w pomieszczeniu można praktycznie w ogóle nie widzieć jasnego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz