niedziela, 10 kwietnia 2016

Równowaga=sukces

     Od jakiegoś czasu moje posty pojawiają się bardzo rzadko, ale o powodach tego i o tym co się działo w moim życiu w ostatnich miesiącach póki co pisać nie będę :-) Ćwiczę w miarę regularnie, na tyle na ile pozwala mi praca, staram się jeść jak najzdrowiej się da, ale czasu na dokumentowanie tego i pisanie postów- brak. Był  w tym wszystkim pewien moment, że na treningi praktycznie nie miałam czasu, potem pojawiły się małe problemy zdrowotne, które uniemożliwiły jakiekolwiek ćwiczenia. 
Było mi z tym źle, przyzwyczajona do dużej ilości ruchu czułam ogromny brak aktywności, można wręcz powiedzieć kolokwialnie, że "zaczęło mnie nosić". Z drugiej jednak strony zmęczenie psychiczne nie pozwalało na wyrwanie się z tego całego wiru wydarzeń, który mnie otoczył. Bałam się, że zmarnuję wiele miesięcy ciężkiej pracy, że stracę siłę, formę i ...kratkę na brzuchu.  Chwilami serio zaczynałam panikować i denerwowałam się na siebie, że stałam się leniem, bo gdyby mi zależało to znalazłabym czas. Tak przynajmniej sobie wmawiałam.

     Na szczęście w pewnym momencie udało mi się zatrzymać i spojrzeć na wszystko z dystansem.
Wtedy uświadomiłam sobie, że sukcesem wcale nie jest maksymalna ilość treningów w tygodniu, uzależnienie od siłowni i dieta wyliczona co do grama. Owszem taki styl życia zasługuje na szacunek bo jest bardzo wymagający i kosztuje wiele wyrzeczeń. Pytanie tylko w imię czego?
Czy po całym dniu pracy, okrutnie zmęczona, powinnam jeszcze próbować zrobić trening,  mimo,  że na zegarku 22, a  na następny dzień znów wstaję o 6? Czy po ciężkim tygodniu powinnam sobie odmówić lampki wina i kawałka pizzy w piątkowy wieczór? Albo w weekendy "robić bicka i tricka" zamiast spakować plecak i jechać w góry? Nie chodzi o to, aby znajdować wymówki i usprawiedliwienia, ale żeby znaleźć równowagę i potrafić ocenić sytuację racjonalnie.


źródło zdjęcia kliknij tutaj

Życie w ostrym rygorze jest bardzo wymagające, ale chyba jeszcze trudniejsze jest zdrowe, aktywne życie bez rozpiski od trenera i wyliczonej diety, gdy wokół nas dużo się dzieje, życie pędzi w zastraszającym tempie, a na każdym rogu piętrzą się nasze obowiązki.


Jak znaleźć równowagę, zapał w słabszych momentach i nie poddać się w obliczu kryzysu?




1. Jesteś zmęczona, źle się czujesz psychicznie? Nie obciążaj się dodatkowo ostrym treningiem. W zamian za to idź popływać lub zrób sobie dłuższy spacer.

2. Nie masz czasu; pracujesz dużo, w domu nie ubywa obowiązków. Zastanów się czy jesteś w stanie cokolwiek przeorganizować. Jeżeli nie- odpuść na chwilę. Nadmierne przeciążenie spowoduje, że nie będziesz wydajna ani w pracy, ani na ćwiczeniach. Będziesz się czuła z tym jeszcze gorzej.

3. Ćwiczenia pomagają na chandrę i wbrew pozorom dodają energii. Prawda. Ale jeżeli w pewnym momencie życia masz po prostu za dużo na swoich barkach, efekt może być odwrotny. Zamiast machać ciężkimi sztangami spróbuj innych form aktywności: rower, basen, joga, pilates.

4. Nie usprawiedliwiaj się i nie szukaj wymówek, przeczekaj. Jeżeli w danym momencie masz słabsze warunki do ćwiczenia, a dobre nawyki żywieniowe nie zakorzeniły się jeszcze na tyle mocno, żebyś w trudnych chwilach "miała do nich głowę"- nie przyzwyczajaj się. To tylko słabszy czas i gdy się skończy, wszystko ułoży się po Twojej myśli.

5. Obawiasz się o swoją figurę. Pracowałaś nad nią "chwilę" i naprawdę myślisz, że w tydzień-dwa- trzy czy nawet miesiąc ją zniszczysz? A nawet jeśli w Twojej opinii sylwetka ulegnie pogorszeniu to zastanów się czy to jest najistotniejsze? Uśmiech na twarzy i zdrowie psychiczne znaczą o wiele więcej niż wygląd brzucha :-)

6. "Albo coś robisz na 100% albo wcale" głoszą posty motywacyjne na portalach. Kwestia do ustalenia: ile to jest to 100% ? Pamiętaj, że każdy ma inne, bo inne są jego możliwości. Ustawiaj poprzeczkę wysoko, ale nie na nieosiągalnej dla Ciebie wysokości.




   Dziś jest niedziela  i mam prawie wolny dzień od pracy. Prawie- bo wieczorem muszę przygotować się na jutro i w zasadzie na cały nadchodzący, pracowity tydzień. W tym tygodniu zaliczyłam trzy treningi siłowe, więc zgodnie ze starym reżimem powinnam jeszcze dziś coś zrobić. Ale wrzucam na luz, w zamian ubieram kurtkę przeciwdeszczową i idę pobiegać. 

                                                                                                  Pozdrawiam bardzo serdecznie :-*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz