poniedziałek, 17 września 2018

Z wizytą u Tatrzańskiego Najwyższego, czyli jak weszłam na Gerlach

     Szczerze powiedziawszy Gerlach nie był wysoko na liście moich tatrzańskich zainteresowań. Myślałam raczej "najwyższy szczyt Tatr- pasowałoby odwiedzić", ale nie było to nic ponad to. Być może spowodowane to było małą jeszcze znajomością Tatr Słowackich, tym, że po drodze do „najwyższego” jest jeszcze wiele nieznanych mi szczytów, a także obostrzeniami dotyczącymi wejścia na Gerlach. Niektóre szczyty w Tatrach Słowackich (m.in Gerlach) są legalnie dostępne jedynie z przewodnikiem, wejście bez przewodnika jest dozwolone drogami zaliczanymi już do wspinaczkowych. I tutaj pojawiała się dla mnie bariera. Myślałam, że nie będę na siłach wejść trudniejszą drogą, a przejście klasycznej drogi, która kiedyś była ogólnodostępnym szlakiem turystycznym, z przewodnikiem, jakoś średnio mnie interesowało.


Droga Vlada Tatarki
przepiękna pogoda i klimatyczne widoki na szczycie 


Sytuacja trochę się zmieniła  po rozpoczęciu przeze mnie przygody ze wspinaniem i naturalnie po mojej kaukaskiej przygodzie.  Pomyślałam, że warto byłoby odwiedzić Najwyższego w Tatrach :-)

Zdecydowałam się na pewnego rodzaju kompromis, a mianowicie wejście nieco trudniejszą drogą, niż klasyczna, ale z przewodnikiem. Podczas wejścia towarzyszył mi Tomasz Gąsienica Mikołajczyk, bardzo profesjonalny, przesympatyczny człowiek, międzynarodowy przewodnik i ratownik TOPR. Bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie na niego. Wybór drogi padł na tzw Gerlachowską Próbę czyli Drogę Vlada Tatarki, lub jak mówią Słowacy- Gypsyho. Ta poprowadzona  w 2001 roku droga upamiętnia słowackiego przewodnika, ratownika i narciarza górskiego, Vladimira Tatarkę. Tatarka był autorem wielu tras narciarskich w Tatrach. Zginął w 2001 roku podczas wspinaczki na zachodnim filarze Ganku.

tablica znajdująca się na początku Drogi Tatarki, źródło: https://8a.pl/8academy

Na żółto zaznaczona Gerlachowska Próba, czarnymi gwiazdkami oznaczono fragment Drogi Martina,która stanowi grań łączącą Przełęcz Tetmajera ze szczytem
żródło: http://www.sprievodca.ta3.szm.com
 



     Dzień rozpoczęliśmy o 4.30 i z Zakopanego wyruszyliśmy na Słowację. Po dojechaniu na miejsce przesiedliśmy się do samochodu terenowego, który zbierał przewodników z klientami i dowoził do tzw Śląskiego Domu w Dolinie Wielickiej. Koszt przejazdu w jedną stronę to 5 Euro (zdecydowanie polecam).



Droga na Gerlach rozpoczyna się przy Śląskim Domu i prowadzi przez Dolinę Wielicką, okrążając Wielicki Staw po prawej stronie (mając Śląski Dom po lewej stronie). Początkowo jest to dość łagodne podejście ścieżką, która odchodzi w stronę Wielickiej Próby (klasyczna droga prowadząca na szczyt, dawniej przebiegał tędy szlak turystyczny) i Staroleśnego Szczytu (Bradavica).


na Gerlach
Widok z drogi powyżej Śląskiego Domu

Droga Vlada Tatarki
Wschodzące słońce przepięknie oświetlało masyw Gerlachu, podkreślając jego wielkość i majestatyczność. Gerlach jako góra jest naprawdę duży i rozległy. Szczyt ujrzałam dopiero pod sam koniec prawie godzinnej wędrówki granią.



Aby dojść do Gerlachowskiej Próby odbiliśmy od ścieżki w lewo i skierowaliśmy się na, początkowo, kruchą i niewygodą drogę wśród luźnych kamieni i śliskich trawek. Kruchość stopniowo znikała, teren robił się coraz bardziej stromy, a podejście  cięższe kondycyjnie. Po ostrym podejściu żlebem rozpoczynało się dopiero właściwe wejście Drogą Tatarki, zwaną też Gerlachowską Próbą lub Gypsyho.

Znajdowaliśmy się już pod ścianą, dlatego pierwszą czynnością było ubranie kasków. Chwila przerwy na kanapkę, wodę, założenie uprzęży i związanie się liną. Od tej pory poruszaliśmy się już z tzw asekuracją lotną.

widoki po podejściu źlebem z Doliny Wielickiej




    Droga jest w kilku miejscach ubezpieczona łańcuchami oraz żelaznymi stopniami, konieczna natomiast jest asekuracja liną. Sam fragment Gerlachowskiej Próby jest dość wymagający i mogą przydać się podstawowe umiejętności wspinaczkowe. Miejscami jest pionowo, są kominki, zacięcia, lufiaste trawersy. I serio trzeba się nagimnastykować. Ale dla osoby obytej z trudnymi, eksponowanymi szlakami, sprawnej, przejście tej drogi nie powinno stanowić dużego problemu. Oczywiście moje minimalne doświadczenie wspinaczkowe bardzo mi pomogło, zdecydowanie sprawniej szło pokonywanie stromych ścian, szukanie dobrych chwytów i stopni.


Początek Gerlachowskiej Próby. Na "dzień dobry" mocno pionowa ściana, w wejściu pomaga pewny chwyt na łańcuchu i wstawienie butów "w tarcie" dopóki nie dotrzemy do metalowych stopni
żródło: https://8a.pl/8academy


droga w kilku miejscach ubezpieczona jest łańcuchem, konieczna jest jednak asekuracja z liny. W prawym dolnym rogu widać eksperes, którym jestem przypięta w oczekiwaniu na możliwość dalszego przejścia

cień za mną obrazuje na co i o jakiej wysokości wchodzę :-) za mną widać grań, którą prowadzi Droga Martina







Gerlachowska Próba dochodzi do Przełęczy Tetmajera, gdzie łączy się trudną Drogą Martina i do szczytu w dalszym etapie prowadzi już granią. Moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam stroną, strzelistą grań, była zlepkiem kilku niecenzuralnych słów. Dwa wdechy, dwa słowa otuchy od Tomka i mogłam ruszyć. Po chwili czułam się już świetnie i radośnie hasałam po głazach.




Droga Vlada Tatarki dochodzi do Przełęczy Tetmajera, gdzie łączy się z Drogą Martina i granią prowadzi
żródło :http://taternik.net



     Czy technicznie było ciężko?
Nie podam jednoznacznej odpowiedzi.

Jakiś czas temu pokonałam grań Rohaczy w Tatrach Słowackich, ale ta wycieczka, nawet z tym miniaturowym Koniem Rohackim nijak się miała do tego co zobaczyłam tutaj. Było sporo zadzierania nóżek do góry, było wspinanie- łatwe technicznie, po dobrych chwytach i stopniach, ale mimo wszystko wspinanie. Były trawersy, obchodzenie dużych głazów tuż nad przepaścią. Oczywiście tutaj nie było już żadnych sztucznych ułatwień, przez cały czas byłam asekurowana z liny. Dodatkowo właśnie sam widok przepaści po obu stronach grani może niejednego onieśmielić.
Droga granią w skali wspinaczkowej ma wycenę II (dla porównania szlak turystyczny na Kościelec to 0+)



na grani, po obu stronach przepaść

na grani

Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam szczyt! Choć tak serio, to od momentu, na grani zobaczy się szczyt do samego szczytu jest jeszcze kawałek i kilka całkiem "fajnych" miejsc po drodze. Szkoda, że nie mam żadnego zdjęcia z końcowego fragmentu, bo myślę, że jest dość spektakularne. Gran mocno się zwęża, a głazy oddzielone są sporymi wyrwami, co wymusza stawianie długich kroków. Ja z uwagi na krótkie nóżki pokonałam tych kilka głazów...na pupie :-D

I wreszcie dotarliśmy do szczytu! Pogoda była piękna, a widoki bajkowe. Najwyższy Tatrzański okazał się bardzo przyjazną i gościnną górą.

Wejście na szczyt zajęło mi ok. 3 h 20 min.






    Po chwili odpoczynku i posileniu się rozpoczęliśmy zejście. Zazwyczaj na Gerlach wchodzi się tzw Wielicką Próbą, a schodzi Batyżowiecką. Ponieważ na szczycie było już sporo ekip, przewodnik zdecydował o zejściu „pod prąd” czyli Wielicką Próbą. Po prostu kto miał już wejść tą drogą, wszedł i nie stanowiliśmy przeszkody dla nikogo. Trasa zaczyna się stromym zejściem, ubezpieczonym łańcuchami, następnie wiedzie wśród skał, bardziej lub mniej stromymi fragmentami. Dalej przechodzi w długą, kruchą grzędę,obrywając się na koniec pionową ścianką Wielickiej Próby.


Droga Vlada Tatarki
Zejście tzw. Wielicką Próbą. W tym miejscu stoję na stopniach drabinki z klamer, lewą ręką trzymam się kotwy (dawniej był to szlak turystyczny). Za plecami niezła lufa :-)



Fragment ten ubezpieczony jest drabinkami z klamer, żelazną poręczą i kotwami (być może po dawnych łańcuchach). Są też tzw "świńskie ogonki" do mocowania liny, bo oczywiście w dalszym ciągu byliśmy związani. Ten fragment drogi, nie powinien stanowić problemu dla nikogo, kto do szczytu dotarł drogą klasyczną, a tym bardziej, granią.




Serdecznie pozdrawiam
                                                                                                                              Karolina

i jeszcze taka modelka na koniec :-)

piątek, 31 sierpnia 2018

Blogi górsko- podróżnicze, które warto znać :-)

    

     Często pytacie mnie skąd czerpię inspirację do podróży lub górskich wycieczek, jak zacząć swoją przygodę z górami lub wspinaniem, gdzie szukać informacji. 
Pomyślałam, że pokażę Wam kilka takich blogów, które sama czytam. Niektóre z nich inspirują moje górskie eskapady, inne motywują ciekawymi projektami, są też takie, które zawierają solidną dawkę fajnych porad.  Poza tym ogromna ilość zdjęć, filmików, relacji, które dają dużo pozytywnej energii i dają kopa do poznawania ciekawych miejsc i ludzi.



Climb2Change


     Twórcą i autorem wpisów na blogu Climb2Change są przesympatyczni Pola i Darek ze szkoły wspinania pod tą samą nazwą- Climb2Change. Jak więc możecie się domyślać, blog dotyczy głównie tematyki wspinania, ale ponieważ WSPINAĆ MOŻE SIĘ KAŻDY, to i bloga wspinaczkowego też każdy może czytać. Na blogu Climb2Change znajdują się posty nie tylko stricte związane ze wspinaniem w skałach czy też w Tatrach, ale też opisujące wyjazdy górskie i pokonywanie  via ferraty. Ponadto porady sprzętowe oraz wspierające tych, którzy ze wspinaniem nie mieli jeszcze nic wspólnego, a może chcieliby spróbować. Fachowa wiedza przekazana w prosty sposób, opisy świetnych wyjazdów i ciekawych miejsc, a do tego piękne zdjęcia. Wszystkie składniki fajnego bloga.
Serdecznie zachęcam do czytania, a kto wie? Być może blog zachęci Was do spróbowania swoich sił lub do dołączenia do Poli i Darka na ich wyjazdach?



blog
fot. Climb2Change

kurs wspinaczki
fot. Climb2Change

kurs wspinaczki
fot. Climb2Change



Aaa, a pamiętacie mój post dotyczący kursu wspinaczkowego? Jeżeli nie, to możecie go znaleźć tutaj. To właśnie z Polą i Darkiem stawiałam swoje pierwsze kroki w skałach, a do szkoły wspinania trafiłam najpierw przez Instagram, a później właśnie dzięki artykułom na blogu.

adres bloga: www.climb2change.pl/



wspinanie
z Polą, fot. Climb2Change


kurs wspinaczki
Darek czuwa nade mną przy pierwszym z moim życiu wspinaniu na własnej asekuracji, fot. Climb2Change





One Step Forward


     Blog One Step Forward to moje nowe odkrycie. Jest to młody blog, ale z dużym potencjałem. Aktualnie znajdują się na nim opis dość łatwych szlaków w Tatrach, dlatego szczególnie go polecam początkującym tatrzańskim wędrowcom. Ale nie tylko, bo twórca bloga, Kamil ma przed sobą bardzo ciekawy projekt, a mianowicie- Tatrzańskie Dwutysięczniki! Kilka z nich już udało się Kamilowi odwiedzić. Dodatkowo autor bloga kolekcjonuję tzw Koronę Gór Polski oraz Turystyczną Koronę Tatr (od Korony Tatr różni się tym, że obejmuje jedynie miejsca dostępne szlakami turystycznymi). W ramach wszystkich projektów udało mu się już odwiedzić kilka szczytów, co zaowocowało ciekawymi i szczegółowymi opisami wypraw, doprawionymi pięknymi zdjęciami. Zachęcam do odwiedzenia tego bloga i kibicowania Kamilowi w realizacji jego projektów.


adres bloga: www.onestepforward.pl



blog górski
www.onestepforward.pl

fot. One Step Forward

blog podróżniczy
fot. One Step Forward







Showtime Mountains


     Jeżeli chcecie zobaczyć jak rodzi się i wzrasta miłość do gór, w błyskawicznym tempie rozwija pasja, a determinacja i silna wola pchają do zdobywania umiejętności i doświadczenia, koniecznie dodajcie tego bloga do swojej listy czytelniczej. Z Showtime Mountains związane są trzy osoby przesympatyczne osoby, które miałam okazję poznać: Oskar, Asia oraz Ania.
A teraz pewna niesamowita historia. Mniej więcej rok temu, idąc szlakiem na Halę Gąsienicową mijała mnie wesoła para, z którą jak to na górskich szlakach bywa, zamieniłam dwa-trzy zdania. My do Murowańca, a oni round trip do Kuźnic. Ale jak to czasem bywa: Instagram #Murowaniec i tak oto nawiązałyśmy kontakt z Asią (dziewczyną ze szlaku :-)). Przez kolejne kilka miesięcy obserwowałam górskie poczynania Asi i jej chłopaka, Oskara (m.in wejście na Mont Blanc i Kazbek). I wyobraźcie sobie: pół roku później w Betlejemce spotkałam Oskara :-) Oskar był wówczas w górach ze swoją  mamą Anią, fantastyczną kobietą i pasjonatką gór. I żeby to jeszcze nie był koniec historii- to 4 miesiące później spotkałam Anię w drodze na Kościelec, a potem okazało się, że mieszkamy razem w pokoju w Murowańcu. Bang!

Na stronie Showtime Mountains znajdziecie świetne relacje m.in z wejścia na Grossglockner, Kazbek i Mont Blanc, próby ataku na Elbrus, a także relację z wyprawy na najwyższy szczyt Ameryk- Aconcagua. Ponadto rewelacyjne opisy wyjazdów na wspin. Wszystko napisane w bardzo przystępny sposób, z lekką dozą humoru przy jednoczesnym balansie powagi tam, gdzie jest ona wskazana. W każdej historii widać fascynację górami, wspinaczką i ogromną determinację by iść po więcej. Uwaga, wciąga!

adres strony: http://showtimemountains.pl/


fot. Showtime Mountains

fot. Showtime Mountains
fot. Showtime Mountains


Przygody Szymona


     Szymon od 6 lat mieszka w Austrii więc to głównie tam będą się toczyły jego przygody. Idealnie, prawda? Górskie wędrówki, via ferraty, ciekawe miejsca... Wszystko połączone z pięknymi zdjęciami i dokładnymi opisami przebiegu trasy. Więc jeżeli planujecie wyjazdy do Austrii to koniecznie sprawdźcie co poleca Szymon. A jeżeli nie planujecie to jestem przekonana, że po przeglądnięciu bloga zaczniecie. Enjoy!


adres strony: www.przygodyszymona.com

fot. Przygody Szymona


fot. Przygody Szymona


fot. Przygody Szymona

W Podróży do Chmur



     "Witaj w podróży do chmur! Jeśli też kochasz wielodniowe dzikie wędrówki, jeśli nie przeszkadza Ci głód i niewygoda, jeśli zachwyca Cię poczucie wolności, jeśli uśmiechasz się na myśl o nocy spędzonej pod namiotem w lesie, a zapach ogniska przywołuje najpiękniejsze wspomnienia..."
No właśnie, jeśli na powyższe odpowiadasz sobie tak to ten blog jest z pewnością dla Ciebie!
Alpejskie wyprawy, tatrzańskie wyrypy, relacje z wyjazdów wspinaczkowych w piękne miejsca, a także opisy ukończonych górskich kursów...Brzmi coraz lepiej prawda?
Wszystkie relacje i opisy opatrzone są świetnymi zdjęciami oraz dokumentacją filmową. Dla mnie osobiście- bomba!


fot. W Podróży do Chmur


Bloga piszą prawdziwi miłośnicy gór, a to zamiłowanie i pasje widać na każdym kroku.

adres strony: www.wpodrozydochmur.blogspot.com





Wieczna Tułaczka

     Do tego bloga mam szczególny sentyment, bo towarzyszył mi na moich pierwszych tatrzańskich wycieczkach. Oczywiście nie mam na myśli dolinek, ale już wyższe partie Tatr. Zresztą myślę, że nie jestem jedyna, bo Wieczną Tułaczkę chyba każdy górołaz zna. Żeby było jeszcze lepiej to właśnie przez bloga trafiłam do Gruzji, gdzie poznałam Wieczną Tułaczką i miałam przyjemność wspólnego szczytowania na Elbrusie.
Ale wróćmy do samego bloga. Wieczna Tułaczka to świetne opisy wypraw i wycieczek, a także bardzo rzetelne, podparte dokumentacją zdjęciową, opisy szlaków z dużą dawką informacji i subiektywnych odczuć m.in co do ich trudności. Zanim zacznie się trząść portkami przed jakimś szlakiem, warto zerknąć co o nim pisze Tułaczka :-)

adres bloga: www.wiecznatulaczka.pl/


z Wieczną Tułaczką podczas zejścia z Elbrusa


Ruda z wyboru


     Blog chyba bardzo dobrze znany wszystkim miłośnikom gór. Na blogu znajdują się opisy wypraw w Tatry (zarówno tych trekkingowych jak i z elementami wspinaczki, turystycznych oraz poza znakowanymi szlakami), podróży (m.in do Norwegii), przewodnik po szlakach, a także bardzo interesujący dział dotyczący porad (np. jak spakować plecak, jak zacząć się wspinać). Dodatkowo znajdziemy tu też "biblioteczkę" i dział dotyczący testowanego sprzętu. Wędrówki przedstawione na blogu, opisane są w prosty i przyjemny sposób. Krótko rzecz ujmując- czyta się świetnie.

adres bloga: www.rudazwyboru.pl/

fot. Ruda z Wyboru

Pionowe Myśli


    "są odzwier­cie­dle­niem moich pasji, fascy­na­cji i zain­te­re­so­wań. Są zara­zem swo­istym archi­wum rela­cji i foto­gra­fii z miejsc w któ­re dotar­łem, z odby­tych podró­ży, wycie­czek i wspi­na­czek. To kom­pi­la­cja prak­tycz­nych infor­ma­cji, fak­tów ale rów­nież emo­cji, subiek­tyw­nych wra­żeń i auto­re­flek­sji.
Jak sama nazwa wska­zu­je, tema­tem prze­wod­nim moich tek­stów są góry i wspi­na­nie, ale zain­te­re­so­wa­ni bar­dziej hory­zon­tal­nym aspek­tem podró­ży rów­nież znaj­dą coś dla sie­bie. "
Ten opis pochodzi bezpośrednio od autora bloga i chyba lepiej bym tego nie ujęła. Relacje z wypraw, wycieczek i wspinania w najróżniejszych zakątkach Polski i Europy. Ten blog to istna kopalnia inspiracji do wyjazdów więc gorąco zachęcam do zapoznania się z nim.

adres bloga: www.pionowemysli.pl



fot. Pionowe Myśli